niedziela, 2 września 2012

Drugie starcie. Michael Jackson.

Przyszła pora na kolejne podejście do tematu. Wybór postaci przyszedł bez zastanowienia. To musiał być Michael. Złapałam za ołówek (tym razem wyposażyłam się już w miększy, bodajże 4B) i po kilku godzinach szorowania paluchem po kartce wyszło coś takiego:


Wciąż niedoskonałe, niepewne, choć lepsze proporcje i cieniowanie. Miększa kreska (zasługa ołówka). Byłam dumna. Ilekroć spojrzę na ów rysunek, uśmiecham się pod nosem. Wisi w moim pokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz