Od tego się zaczęło. Pewnego pochmurnego dnia usiadłam przy biurku. Jak co dzień. Tym razem jednak nie wyjrzałam przez okno, lecz sięgnęłam po ołówek (stare, niezastrugane kreśliwo HB, które kiedyś kupiłam zapewne do szkoły).
Czasy licealne, zachwiane proporcje, nieświadomość kreski, zbyt ostre kontury, ot, rysunkowe juwenilia.

serio chcesz takie "dzieła" sprzedawać?...
OdpowiedzUsuń"ot, rysunkowe juwenilia."
OdpowiedzUsuń